Pacemaker

Po kolejnych doświadczeniach z pacemakerami, chciałbym podzielić się moimi spostrzeżeniami dotyczącymi odmierzania czasu na maratonie. Dochodzę do wniosku, że chyba najlepiej mieć dwa zegarki: jeden z GPS, a drugi to zwykły stoper.

Dystans maratonu odmierzany przez zegarek z GPS jest zawsze dłuższy niż nominalne 42,195km, np. na Orlen Warsam Marathon ponownie wyszło mi 42,500. Dla takiego właśnie dystansu obliczałem sobie tempo jakie muszę utrzymać. Dla wyniku 3h:30m tempo powinno wynosić 4:56min/km.

Ale czy nie lepiej byłoby bez tych kombinacji z przewidywaniem dystansu po prostu na stoperze przy oznaczeniu każdego kilometra wciskać przycisk i sprawdzać jaki mieliśmy czas na ostatnim kilometrze? Wówczas nie trzeba się domyślać czy dystans maratonu według naszych zegarków będzie miał 42,500 czy 42,700. Jeśli oznaczenia kilometrów są postawione we właściwych miejscach trasy, a nie ma podstaw, żeby na atestowanym biegu było inaczej, to tempo jakie musimy utrzymać na każdym kilometrze liczymy dla dystansu 42,195 i tyle. Dla wyniku 3h:30m powinno ono wynosić 4:59min/km.

Dlaczego jednak dwa zegarki?

Bo zwykły zegarek ze stoperem nie pokazuje tempa na bieżąco. W grupie łatwo dać się ponieść, więc może się zdarzyć, że kilka kilometrów z rzędu tempo ze stopera wyjdzie wam 10-15 sekund szybsze, a to może być gwóźdź do trumny, jeśli docelowy czas to 100% naszych możliwości. Wyścig rządzi się swoimi prawami i można nie odczuć od razu, że tempo jest znacznie wyższe. To może wyjść dopiero na ostatnich kilometrach w postaci ściany. Natomiast GPS pokaże nam tą różnice od razu. Po prostu zamiast 4:56min/km będziemy widzieli 4:41-4:46.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.